czyli Lizbona okiem Erasmusa i inne podróże

dodajdo.com
Blog > Komentarze do wpisu

Zakluczenie


Mój pokój jest maleńki. Mieści się w nim tylko łóżko (składane), stół (również składany), krzesło i szafa, a także dmuchany materac. Za ścianą mieszka bardzo sympatyczny Słowak. W trzech pozostałych pokojach – dwie Portugalki i Austriaczka. Rozmawiając z gospodynią, zrozumiałam, że te dziewczyny to mężczyźni – ale wtedy pewnie byłoby za dobrze. W kamienicy jest jeszcze jedno mieszkanie studenckie, plus na parterze mieszka kłopotliwy sąsiad, naprzeciwko niego nasza gospodyni, a na najwyższym piętrze jej brat z żoną. Ale mogę gości zapraszać (pytałam się o to trzy razy), więc czujcie się zaproszeni.

Mój pokój jest maleńki. Mieści się w nim tylko łóżko (składane), stół (również składany), krzesło i szafa, a także dmuchany materac. Za ścianą mieszka bardzo sympatyczny Słowak. W trzech pozostałych pokojach – dwie Portugalki i Austriaczka. Rozmawiając z gospodynią, zrozumiałam, że te dziewczyny to mężczyźni – ale wtedy pewnie byłoby za dobrze. W kamienicy jest jeszcze jedno mieszkanie studenckie, plus na parterze mieszka kłopotliwy sąsiad, naprzeciwko niego nasza gospodyni, a na najwyższym piętrze jej brat z żoną. Ale mogę gości zapraszać (pytałam się o to trzy razy), więc czujcie się zaproszeni.

Przeprowadzka z hostelu do położonego parę przecznic dalej mieszkania poszła zadziwiająco łatwo. Po drodze nie było żadnych schodów (poza tymi w kamienicy) więc bagaż mogłam cały czas ciągnąć za sobą na przeznaczonych do tego kółeczkach.

Problem zaczął się, gdy trzeba było użyć kluczy. Z drzwiami do kamienicy męczyłam się piętnaście minut, z drzwiami do mieszkania kolejne piętnaście, aż w końcu zlitowała się i otworzyła mi Maria.

Wieczorem zostaliśmy zaproszeni przez sąsiadów na małą domówkę. Nie można było pójść z pustymi rękoma, więc w okolicach ósmej wieczorem wybrałam się do sklepu w celu zakupienia soku do przywiezionej z polski wódki. Po powrocie okazało się, że nie jestem w stanie otworzyć swojego pokoju. Podobne sytuacje jakoś często mi się zdarzają.

Zawołani na pomoc współlokatorzy – też nie dali rady. Trzeba było skoczyć po gospodynię. Jej również nie udało się niczego otworzyć. Po krótkim telefonie do specjalisty wróciła z kombinerkami. W związku z tym mam do swojej kolekcji kolejny połamany klucz (widoczny na zdjęciu). Po kolejnym, panicznym już telefonie, około godziny jedenastej w nocy (sic!) przyjechał ślusarz i po paru minutach znów mogłam dostać się do swojego pokoju – wystarczyło dobrze przekręcić klamkę. Następnego dnia rano zamek został wymieniony.

Wciąż nie działa najlepiej, więc staram się drzwi nie zamykać. Tak na wszelki wypadek.



czwartek, 26 stycznia 2012, tojaityle
Zakluczenie mieszkanie Lizbona przypadek klucze zamknięcie

Polecane wpisy