czyli Lizbona okiem Erasmusa i inne podróże

dodajdo.com
Blog > Komentarze do wpisu

Uwięziona na zewnątrz


Czasem jest też trochę tak... samotnie. Nikt tutaj nie martwi się o mnie, nie zastanawia się gdzie jestem, ani co robię. Nie to co w domu. Wiem, że to normalne na początku, gdy prawie nikogo się nie zna. Ale czasem tego „martwienia się” brakuje.

Czasem jest też trochę tak... samotnie. Nikt tutaj nie martwi się o mnie, nie zastanawia się gdzie jestem, ani co robię. Nie to co w domu. Wiem, że to normalne na początku, gdy prawie nikogo się nie zna. Ale czasem tego „martwienia się” brakuje.

Wczoraj zapomniałam kluczy do mieszkania (właściwie przypomniałam sobie o nich pół minuty po tym, jak zatrzasnęłam drzwi). Ponieważ nie było już odwrotu, poszłam na zaplanowany spacer. Po trzech godzinach chodzenia po mieście wróciłam, ale wciąż w mieszkaniu nie było nikogo. W międzyczasie zdążyło zrobić się ciemno.

Zostałam w obcym mieście sama, po ciemku, bez klucza i możliwości powrotu do mieszkania. Nie mogłam zadzwonić do współlokatorów, bo numer telefonu znam tylko do Inez. Do niej dzwonić nie było sensu, bo wybyła na cały dzień na plażę do Cascais. W podobej sytuacji w Polsce poszłabym do kina lub zadzwoniłabym i wpakowałabym się komuś znajomemu do mieszkania. Tutaj nie bardzo miałam do kogo się odezwać. Czar pierwszych dni, kiedy to prawie nikogo się nie zna.

Ostatecznie pojechałam do centrum (tam przynajmniej o każdej godzinie jest dużo ludzi), odwiedziłam Praca do Comercio, a później Baixa-Chiado. Szczęśliwym trafem spotkałam tam znajomych Włochów, a zaraz później Adę, Ewę i Janka i mogłam pożyczyć klucz. Gdy wróciłam współlokatorzy oczywiście już byli.

Przymusowe szwędanie się po mieście nie należy jednak do przyjemnych. Co Wy zrobilibyście w podobnej sytuacji? Jakieś rady?



piątek, 27 stycznia 2012, tojaityle
Uwięziona na zewnątrz Lizbona samotność niefart klucze zapomnienie

Polecane wpisy

Komentarze
2012/01/27 18:16:06
byla okazja do zrobienia nocnych fotek miasta :)

mnie niedawno zaczepila dziewczyna z japonii pytaniem czy nie wiem, gdzie w okolicy mozna napic sie piwa - zabralem ja do baru, spedzilismy sympatycznie pare godzin, oczywiscie zaplacilem za nia - sprobuj, moze tez bedzie dzialac :)

a numery telefonow kolegow, wlasciciela mieszkania, dozorcy, policji, szpitala, konsulatu warto miec przy sobie - no i karte kredytowa ( jesli nie masz powinnas wyrobic jak najszybciej)

-
tojaityle
2012/01/29 05:26:40
Tak, tak. Następnego dnia posiadałam już wszystkie numery - współlokatorów i sąsiadów.

Jeżeli znów zapomnę kluczy, albo gdzieś się zgubię, jednym słowem będę w podobnej sytuacji spróbuję sposobu tej Japonki. Może spotkam kogoś ciekawego? Japonka chyba nie nudziła? Dziękuję za radę.