|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Inwazja Hiszpanów
Nie wiem, co się dzieje, ale liczba Hiszpanów (i Hiszpanek) rośnie na naszym wydziale (i poza nim) w tempie wykładniczym. Pierwszego dnia była jedna dziewczyna, następnego dnia dwie, tydzień później przyjechała Belem i Aurelio, a w środę pojawiła się kolejna czwórka. Dziwne.Nie wiem, co się dzieje, ale liczba Hiszpanów (i Hiszpanek) rośnie na naszym wydziale (i poza nimi) w tempie wykładniczym. Pierwszego dnia była jedna dziewczyna, następnego dnia dwie, tydzień później przyjechała Belem i Aurelio, a w środę pojawiła się kolejna czwórka. Dziwne. Swoją drogą wszyscy są bardzo bardzo mili i otwarci, mają natomiast duże problemy z porozumiewaniem się w języku angielskim. Pomijając Belem, która mówi z charakterystycznym gardłowym akcentem, ale za to bardzo płynnie i gramatycznie. W związku z tym, gdy w grupie jest tylko jeden Hiszpan – rozmowa toczy się po angielsku, gdy natomiast w okolicy pojawi się drugi, lub chociaż jakiś Portugalczyk, następuje automatyczne przełączenie się na język hiszpański (którego niestety, pomimo trzyletnich wysiłków w Staszicu, nie rozumiem ni w ząb). Albo szybko wszystko sobie przypomnę i zaakceptuję, że mówią w innym języku, albo będę musiała ograniczyć swoje kontakty do anglosaskiej części grupy. Zdjęcie: Prawdziwa hiszpańska jambon, na wystawie sklepu w Hiszpanii czwartek, 26 stycznia 2012, tojaityle
|